O autorze
"KoBBieciarnia - kobieca platforma blogerska, udostępniająca publikacje autorek najlepszych, kobiecych treści z całej Polski. Idealna dla chwili wytchnienia w najlepszym stylu - strefa kobiecego relaksu."

„Między nami sadystkami”. O tym, jak kobieta staje się domowym katem

foto: mariel calyton
Kojarzycie kultową komedię „Seksmisja”, w której główny bohater Maks wypowiada znamienne słowa: „kobieta mnie bije”. Na pewno pamiętacie, bo nie wierzę w to, że jest tu ktoś, kto nie oglądał tego genialnego filmu. Jeśli jednak znajdzie się taki oryginał, niech spłonie płomieniem wewnętrznego wstydu i szybko nadrobi zaległości. Motyw bicia mężczyzny przez kobietę bywa częstokroć powodem nazywania go ciotą, ciamajdą, sierotą lub określania go innymi, upokarzającymi epitetami. O tym, że chłopaki też płaczą, wiemy nie od dziś. Tym razem, nie będę skupiała się jednak na przemocy fizycznej, a psychicznej, w dodatku w odwróconej roli, kiedy to facet staje się ofiarą…

Przemoc w związku widziana oczami mężczyzny

Stereotypowo przemoc w związku kojarzy się z sytuacją kiedy oprawcą jest mężczyzna, najczęściej katujący bezbronną kobietę. W powszechnej świadomości bardzo często spotykamy się z określeniem „damski bokser”. Jak jednak nazwać kobietę, która każdego dnia znęca się psychicznie nad własnym partnerem?

Kobiety, które znęcają się psychicznie nad własnymi facetami są pewne jednego – tego, że cała sytuacja nie ujrzy światła dziennego. Dlaczego? Nie od dziś wiadomo, że w naszej kulturze facet ma być silny, nie okazywać emocji, o płakaniu nie wspominając. Który mężczyzna jest więc na tyle silny, żeby przyznać, że jego kobieta dręczy go i maltretuje psychicznie? Przecież to niemęskie, absurdalne i śmieszne – takie problemy nie występują u jego kolegów. Tym podobne opinie, pojawiają się niestety coraz częściej, a zamiatanie problemu pod dywan – ze wstydu, bezsilności czy poczucia strachu przed tym, „co pomyślą o mnie inni”, powoduje bardzo często, że gnębiony przez partnerkę facet, tkwi w toksycznej relacji i nie widzi dla siebie cienia nadziei.

Męskie wyznania

Karolina od początku wydawała się bardzo energiczna. Zawsze zrobiona, seksowna, pewne siebie i tryskająca dobrym humorem. Kamil oszalał za jej punkcie od samego początku. Przez pierwsze miesiące ich relacji nic nie zapowiadało dramatu, jaki nastąpić miał po podjęciu decyzji o zamieszkaniu we dwoje, w jej nowobogackim mieszkanku. Wspólne wypady do kina, spacery, namiętny seks i późne śniadania skończyły się równie rychło, jak zaczęły. Mimo to, Kamil niczego nie podejrzewał. Zmianę nastroju ukochanej tłumaczył tym, ze Karolina dużo pracuje, ma na głowie ważnego klienta i jest po prostu zestresowana.

Pierwsze syndromy maltretowania…

Zaczęło się od ciągłej krytyki. Od kiedy wspólnie zamieszkali okazało się, że Kamil „źle” robi dosłownie wszystko. Wcześniej chwaliła się wśród koleżanek, że „Misiek” wspaniale gotuje i parzy najpyszniejszą kawę w galaktyce. Później potrafiła już tylko ganić za to jak smaruje chleb, kroi ser i obiera warzywa. Wszystko czego się dotknął było zwyczajnie: kiepskie, beznadziejne i nie nadające się zupełnie do niczego. Kamil nie poznawał już swojej dziewczyny, ale wciąż próbował ją tłumaczyć: „To chwilowe – myślał – jeszcze będziemy szczęśliwi”.

Wszystko co robisz, jest ch ***!

– Tak, dosłownie to usłyszałem od kobiety, którą kocham nad życie. Moja praca jest śmieszna, moje pomysły są chuj***, a to co robię nie nadaje się do niczego. Dowiedziałem się, że nie potrafię o siebie zadbać (moje ubrania to dno), moje poczucie humoru jest żałosne, obecne stanowisko pracy to farsa, a do tego wszystkiego, jestem gościem bez ambicji. Sam już nie wiem co bardziej mnie zabolało, to że wykpiła moje zarobki, to że obraziła mój wygląd czy to że przyznała, że w łóżku nie nadaję się do niczego. – Kamil czuł się coraz skołowany. Nie potrafił zrozumieć skąd u jego ukochanej ta drastyczna zmiana? Jeszcze kilka tygodni temu zapewniała go, że kocha. Że uwielbia jego styl i docenia, że potrafi ją rozbawić, nawet w najgorszej sytuacji, a ich sypialnia to totalny odlot. Zapewniała, że jest dumna z jego pracy, cieszy się, że robi to co lubi i rozwija się w temacie, że odnalazł swoje miejsce na ziemi. Raptem wszystko co uważał za dobre, wszystko, z powodu czego czuł się dumny i cholernie szczęśliwy, zmieszała z błotem i zapragnęła zniszczyć.

Jak czuje się terroryzowany facet?

Przemoc psychiczna w związku nie jest rzadkością. Psychiczne znęcanie się kobiety nad partnerem, w dalszym ciągu pozostaje jednak w Polsce, prawdziwym tematem tabu. Skoro na co dzień wymagamy od mężczyzn trzymania emocji na wodzy, stalowych nerwów i bycia silnymi w każdej sytuacji, jak możemy oczekiwać od nich, aby zaczęli skarżyć się na to, jak bardzo jest im źle? Żeby dostrzec problem znęcania się nad drugim człowiekiem, nie wystarczy tylko patrzeć. Należy również otworzyć serce, nastawić uszy i wyciągnąć dłonie z pomocą, która może okazać się niezbędna do wyjścia z patowej sytuacji; trzeba po prostu BYĆ. Wielu mężczyzn nie dopuszcza do siebie myśli, że jest maltretowanych psychicznie przez własne partnerki, tłumaczą to sobie na setki sposobów: „skoro mnie nie bije, jest okej”, „każdemu zdarza się gorszy okres”… Część przyzwyczaja się do codziennych obelg, krytyki, wyzwisk, szydery i wielu innych, bardzo przykrych, wstydliwych zachowań swoich partnerek. Rzecz nie polega jednak na tym, aby ból, starać się zwalczyć przyzwyczajeniem.

Przemocy psychicznej nie widać gołym okiem

Następnym razem więc, kiedy spotkasz swojego „nieśmiałego” kolegę w pracy nie myśl, że jest pantoflarzem, jest niemęski lub zwyczajnie daje sobie wejść na głowę. Zastanów się na dwa razy, czy kolega Twojego męża na pewno radzi sobie z rozhisteryzowaną matką swoich dzieci. Skończ z głupimi żartami przy grillu, nie podkopuj delikatnego, i tak mocno już skrzywdzonego męskiego ego. Nie krytykuj jego bierności, nie wyśmiewaj jego zachowania. Nie masz pewności, czy ten zagubiony, nieco wycofany facet, każdego dnia za zamkniętymi drzwiami własnego domu nie przezywa dramatu. Nie masz pewności czy jego powściągliwość nie jest wynikiem terroru ze strony partnerki. Nie oceniaj, nie naciskaj, bądź i okaż serce. Być może kiedyś, przy wspólnej herbacie opowie ci jak to jest, kiedy najukochańsza twojemu sercu osoba, dzień po dniu najpierw obdziera cię z marzeń, potem zabiera ci pewność siebie i męskość, a na końcu odbiera i godność. Patrzysz w swoje odbicie w lustrze i zastanawiasz się gdzie popełniłeś błąd i dlaczego ona znowu ci to robi?

Co jeśli to nie twoja wina i to ty jesteś ofiarą?

Autorka: Anna Chomiak
Blog: Nieidealnaanna
Redaktor Magazynu: KoBBieciarnia.pl
Trwa ładowanie komentarzy...