O autorze
"KoBBieciarnia - kobieca platforma blogerska, udostępniająca publikacje autorek najlepszych, kobiecych treści z całej Polski. Idealna dla chwili wytchnienia w najlepszym stylu - strefa kobiecego relaksu."

„To Ja. Matka bez retuszu”. O tym, jak oswoiłam demony

zdj. Agaty Ciesielskiej wyk. w ramach Letniej Akcji Społecznej Magazynu KoBBieciarnia.pl: www.mamybrzuszek.com
zdj. Agaty Ciesielskiej wyk. w ramach Letniej Akcji Społecznej Magazynu KoBBieciarnia.pl: www.mamybrzuszek.com
Ile razy zdarzyło ci się porównywać do idealnie wyretuszowanych zdjęć gwiazd? Ile nocy przepłakałaś porównując w myślach swoje odbicie w lustrze, do wizerunku kobiet, które widziałaś w mediach? W końcu ile razy odmówiłaś sobie kupna bikini, nowych szortów czy sukienki z dużym dekoltem?! Twój facet ma dość twoich fochów, dąsów i unikania sypialni. Na każdą propozycję urlopu na plaży reagujesz spazmatycznym płaczem lub ogromną awanturą? Dość tego! Skończ z tym i przestań porównywać się do innych. Jesteś kobietą. Jesteś matką. Jesteś piękna.


Ignorantka tkwi w każdej z nas…
Jakiś czas temu ze śmiechem wspominałam sytuację, w której jako dwudziestoparolatka urządziłam mojej mamie prawdziwy pokaz cyrkowy. Wróciłam z biegania, zrobiłam w domu serię brzuszków, grzbietów i pompek, po czym spocona zaczęłam się rozbierać się pod prysznic. Nagle jak oparzona wybiegłam z łazienki, krzycząc do mamy, że mam rozstępy na brzuchu! W tam tym momencie byłam zdruzgotana. Mama podeszła do mnie, obejrzała „blizny” po czym ze stoickim spokojem stwierdziła, że to gumka od leginsów mi się odcisnęła i żadnych rozstępów tu nie ma… Naprawdę spanikowana zaczęłam jęczeć, że jak to: przecież codziennie ćwiczę, wagę trzymam w stałych widełkach i mam rozstępy. Słowa mamy nie docierały do mnie, opłakiwałam moje wyimaginowane blizny. Nie zdawałam sobie sprawy, jak musi czuć się moja rodzicielka, która po czterech ciążach, wylądowała z brzuchem zmasakrowanym „tygrysimi paskami”. Na domiar złego, doszła do tego wielka blizna po cesarce sprzed trzydziestu lat. Umówmy się – jej lata świetności minęły jakieś dwie dekady temu.

Dziś sama jestem matką…
Dokładnie 16 miesięcy temu urodziłam córkę. Zuza całą ciążę nie dawała znać, że rozkopie się w ostatnim tygodniu tak mocno, że zostaną najpierw fioletowe, potem różowe, a na końcu białe blizny – tatuaże przeszłości. Wcale nie było mi łatwo pogodzić się z nową rzeczywistością: rozstępami, flakowatym brzuchem i cellulitem na udach. Zmiany hormonalne po porodzie wpłynęły również na moją skórę, która zaczęła makabrycznie się przesuszać.

Polecały i tak słabe zęby, dostało się włosom wypadającym garściami. Piersi w ciągu ciąży i 10 miesięcy karmienia Zuzą z rozmiaru B powiększyły się do F, żeby w rezultacie zatrzymać się na poziomie C. Kobiety, które karmiły naturalnie, wiedzą jak to jest mieć galaretowate piersi, po zakończeniu mlecznej przygody. Straszono mnie opowiastkami o tym, że po porodzie wydłużają nam się kończyny: stopy, dłonie, uszy itd. Nie wierzyłam do momentu, kiedy przestałam mieścić się w standardowy rozmiar buta i stałam się właścicielką wielkiej 40. Każdego dnia moja pewność siebie coraz bardziej gasła…

Oswoić demony!
Nikt nie zrozumie lepiej kobiecych dramatów związanych z ciążą i macierzyństwem niż druga kobieta. Przeglądając strony kolejnych babskich magazynów natrafiłam na coś wyjątkowego i zatrzymałam się na chwilę... Moim oczom ukazały się wizerunki kobiet z pociążowymi brzuchami. Rozstępy, uda pokryte cellulitem, naciągnięta skóra, smutno zwisająca z brzucha, który swoje lata świetności ma już za sobą. Okazało się, że fotografie, które stanęły przed moimi oczyma to efekty pierwszej sesji fotograficznej zorganizowanej przez Magazyn KoBBieciarnia.pl przy udziale kobiet z całej Polski, w ramach letniej akcji społecznej "MAMY Brzuszek. Macierzyństwo bez retuszu". Pomyślałam z ulgą: Alleluja. Koniec z Photoshopem...

Nowa era macierzyństwa?
Koniec z wmawianiem, że musisz być idealnie gładka, jędrna i wiecznie młoda...
To, że nasze ciało zmienia się w czasie ciąży wpływa bardzo mocno na nasze samopoczucie. Obecnie znów jestem w ciąży. Przede mną ostatni miesiąc dzielący mnie od wydania na świat drugiej córeczki. Mój organizm podczas kolejnej ciąży bardzo mocno sygnalizuje mi, że powinnam zwolnić tempa. Jestem senna przez całą dobę, tyję, mam wrażenie, że toczę się, a nie poruszam. Jedno co się zmieniło, to fakt, że dziś nie boję się zmian, które mnie czekają. Na moim brzuchu pojawiły się nowe „tygrysie paski”, które sygnalizują że Marynia rozwija się i rośnie. Zamiast piersi w biustonoszu noszę dwa ogromne melony, których rozmiar i waga powoduje, że mam ochotę po porodzie być już zupełnie płaska. Jak deska. Byle by w końcu odetchnąć i dać odpocząć kręgosłupowi.

Jestem świadoma, że po narodzinach Mani, w miejscu biustu będę miała jedną wielką, opuchniętą galaretą, ale nie martwię się o to. Tęsknię za moimi jędrnymi udami, wytrenowanym tyłeczkiem i małym sportowym biustem. Czasami, tylko czasami mam ochotę ryczeć z powodu tego co utracone. Wiem, że prawdziwe piękno i kobiecość to nie rozmiar dżinsów, liczba lajków na Facebooku, czy ilość serduszek na Instagramie. Prawdziwe piękno jest w tobie, w każdej z nas. Nie liczy się metryka, waga, jędrność skóry, czy brak blizn. Wszystko zaczyna się w głowie, to tam dojrzewają nasze myśli o tym, że macierzyństwo to najlepsza droga do odnalezienia własnej kobiecości: siły i naturalnego piękna.

Anna Chomiak, autorka bloga: Nieidealnaanna
na temat ogólnopolskiej, letniej akcji społecznej: MAMY Brzuszek. Macierzyństwo bez retuszu
zorganizowanej przez Magazyn KoBBieciarnia.pl
Trwa ładowanie komentarzy...